misie szyję

Cierpienia początkującej szwaczki

Cierpienia początkującej szwaczki

Czyli moje pierwsze kroki w szyciu i tworzeniu misiaków.

Maszynę kupiłam w czerwcu 2016, bo się naoglądałam Pinterestu. Zabierałam się do niej jak pies do jeża. Maszyna stała, a ja nie wiedziałam z której strony podejść, żeby się nie pokłuć. Ostatecznie podeszłam i nie dość, że okazało się, że rzecz nie gryzie, to jeszcze szycie jest raczej proste i zdecydowanie przyjemne.

Regularnie zaczęłam szyć dopiero w styczniu 2017. Nadal nie wiem, do czego zmierzam, ale oto kilka objawień odnośnie szycia po po tych kilku miesiącach.

Szycie

Potrzeba od cholery cierpliwości

Jasne, są rzeczy, które powoli zaczynam robić automatem, zmiana nitki w maszynie, samo szycie, zaszywanie dziur po wypychaniu, ale jest wiele zadań, na które moje lenistwo bardzo się burzy. Cały czas mam sterty niedokończonych miśków, które trzeba wykończyć ręcznie, czasami trzeba włożyć w to dużo pracy, godzinami siedzieć i dziergać, a ja bym chętnie zabrała się za coś nowego.

Ogarnęłam robienie stóp

Coś, czego zupełnie nie ogarniałam na początku szycia, były elementy 3D. Szczególnie nogi i głowa. Jaka była moja radość, gdy w jakiejś książce znalazłam sposób na zszywanie stóp i zakończył się mój każdorazowy koszmar z ich montowaniem. Niestety pysków jeszcze nie umiem, niby w książce było, ale zawsze się przy nich strasznie męczę i krzywo mi wychodzą.

Wycinanie wykrojów

Przyznam się, wciąż po części jadę z gotowców, żeby nauczyć się jak robić swoje. Mowa tu głównie o misiach 3D, te płaskie to oczywiście żaden problem. Kilka dni temu zszyłam pierwszą głowę z narysowanego przeze mnie wykroju, żeby zobaczyć co się stanie, oczywiście nie wszystko do końca wyszło, jak chciałam, głowa ma trochę inny kształt niż planowałam, niemniej jednak jest głową. Czyli jest postęp.

Haftowany miś
Haftowany miś

5mm

Odkryłam, całkiem niedawno, że przy odrysowywaniu wykrojów warto dodać te ekstra parę milimetrów (oprócz tych normalnych 5mm czy jakoś na szew), jeśli chcemy, żeby miś był takiego rozmiaru jak wykrój. Dla doświadczonych szwaczy może to się wydać oczywiste, dla mnie odkrycie miesiąca.

Misiak się może w 100% zmienić po dodaniu detali

Serio, sama byłam zdziwiona, jak bardzo pluszak zmienia swój charakter z minuty na minutę. Wystarczy jeden krzywy szew, parę milimetrów obrócone oko, niżej przyszyty nos, a z wesołego misia robi się smutny, z wściekłego przyjazny, ze zdziwionego zaspany. Aż się trochę zaczęłam bać dodawać detale i narobiłam sobie stresu przy wykańczaniu projektów. Bardzo łatwo można coś spierdzielić.

Maszyna sama szyje

Kolejne odkrycie roku – maszyna sama prowadzi materiał. Nie trzeba ciągnąć, ani popychać tkaniny, te ząbki robią to za ciebie. Jak ja się męczyłam z okrągłymi kształtami, próbując wydzierać maszynie to, co szyła. Wystarczy puścić i lekko naprowadzać, a ona zrobi to za ciebie. Wiadomo – praktyka

Myszo i misio
Myszo i misio

Wypychanie zwierzaków

Kupiłam sobie najlepsze narzędzie na świecie do wypychania – kleszcze chirurgiczne. Jakże to ułatwia życie – zarówno przy wypychaniu do najmniejszych zakamarków, jak i wywlekaniu tkaniny na drugą stronę, szczególnie przy małych elementach. Niestety wciąż trochę się męczę z oceną, na ile trzeba miśka wypchać. Mam wrażenie, że zawsze mi wychodzą za twarde albo niedopchane. Może to kwestia waty?

Malowanie tkanin

Nie ogarnęłam jeszcze zupełnie. Czym i jak z techniką. Wszystko mi się rozmazuje, a po wyschnięciu wygląda zupełnie inaczej niż chciałam. No i oczywiście stres, że spieprzę misia malowaniem, jak coś źle pójdzie, bo tego przecież spruć nie można. No ale będę jeszcze próbować, bo bardzo bym chciała.

Haftowanie

Jest prostsze niż myślałam. I bardzo terapeutyczne. Choć może ja się po prostu starzeję?

No to tyle jak na razie. W planach mam wrzucenie na bloga jakichś projektów krok po kroku, bo sama uwielbiam takie oglądać. Niestety póki co zapominam robić zdjęcia podczas pracy. W planach mam także wykończenie większej ilości misiaków, ale pracuję na etat i często po pracy po prostu padam i nie chce mi się szyć. A potem żałuję. Ale co zrobić.

Watch this space (bo wydałam dużo na hosting)